|
Kronika
TFURCY MÓH W NASZYM SCHRONISKUTym razem spotkaliśmy się w Górkach Wielkich. Na coroczny „weekend krętacza” zjechaliśmy do „Kossakówki”. Miejsce polecił nam Andrzej Burkot, mój przyjaciel ze studiów. Krótko mówiąc, było wspaniale. Piękne miejsce, niezapomniana atmosfera, życzliwość gospodarzy pozwoliły nam cieszyć się spotkaniem z przyjaciółmi. W kuchni królowały Basia z córką Arletą, które dbały abyśmy nie osłabli po trudach „kręcenia” sztucznych much. A my, rozłożywszy nasze warsztaty w jadalni kręciliśmy i kręciliśmy.
Gospodarze z zaciekawieniem oglądali nasze skarby – pióra, sierści, wełenki, flesze. U laika nasza pasja może budzić pewne zdziwienie, dorośli faceci bawiący się piórkami to w końcu niezbyt powszechny widok. Ale nie kręcenie, czy jak chcą niektórzy, wiązanie sztucznych much jest naszą podstawową pasją. To tylko środek prowadzący do celu, najważniejsze dla nas jest wędkarstwo muchowe. I temu celowi podporządkowane było nasze spotkanie. Spotkanie udane ze wszech miar, w dużej mierze dzięki wspaniałemu miejscu i dzięki gospodarzom. My tu jeszcze wrócimy!
Relacjonował: Marek Kowalski powrót
powrót
|